KDE 4 i wielki zawód
26 04 2008Przez ostatnie 2 tygodnie nie myślałem o niczym innym poza tym że 24 kwietnia wychodzi kubuntu 8.04, które jak ogłaszało wielokrotnie canonical miało zawierać kde4. Instalowałem już wcześniej wersje relase, ale nie mogłem do końca odkryć kubuntu ponieważ dopiero teraz na forum.ubuntu.pl umieszczone zostały repozytoria do hardy heron’a. Przez 2 dni ściągałem kubuntu i wreszcie doczekałem się gdy odpaliłem system z live cd. Pierwsze wrażenie? Trochę długo się instalował jak na kubuntu, ale to może dlatego że w czasie trochę bawiłem się plazmą. Po instalacji pierwsze co to sprawdziłem open office 2.4, które nie wnosi zbyt radykalnych zmian co do swojego poprzednika. Następnie oczywiście instalacja amaroka2. A tu wielki zawód, mówiąc prawdę bardziej podobała mi się jego poprzednia wersja. Dwójka jest zbyt (iście vistowsko) “błyszcząca”, przez co nie można zobaczyć jej prawdziwego potencjału. Kolejna rzecz która mi się nie podoba w kde4, to zarządzanie pulpitem. Wiem że zrobili tak żeby można było powrzucać sobie mnóstwo widgetów, ale po co normalnemu człowiekowi aż tyle błyskotek? Przez to nie mogę normalnie zarządzać plikami na pulpicie a to czasami naprawdę przeszkadza. Na dodatek zespół kde zafundował nam pasek menu który nie można usunąć, albo może i można ale ja nie odnalazłem tej opcji w prostej konfiguracji… nie da się nawet go zrobić przezroczystego trzeba się bawić z wielkim (można zmniejszyć tylko wtedy godzina się nie mieści) czarnym paskiem menu.
Szczerze mówiąc nie powinienem nawet ściągać to kubuntu, bo to był mój największy zawód ostatnich dni. Z przyjemnością wróciłem z powrotem do GNOMA i chyba będę musiał jeszcze trochę poczekać aż zacznę znów myśleć za przejściem do kde. Chyba że do trójki, ale to dopiero jak będę gnome zacznie mulić. Jednym słowem albo zostanę przy gnomie albo poczekam do kde 4.1 wtedy ponownie spróbuje swoich sił.
Dla ciekawskich kilka zrzutów z kde4 : (wszystkie zrzuty znajdziecie tutaj)


